flaga albańska Albania...

kilkanaście dni tam, to zdecydowanie za mało, żeby poznać kraj, ludzi...
ale to wystarczająco dużo, żeby... chcieć tam wrócić


Albania...

to zdziwienie kobiety sprzedającej ubezpieczenie przed wylotem...
"Albania?... a gdzie to jest? to w Europie?..."
tak, to jedyny kraj w Europie, który tak bardzo kojarzy mi się z Afryką... Afryką, którą odrobinę wcześniej poznałam, i którą bardzo polubiłam
może właśnie dlatego polubiłam też Albanię...

w Albanii
spotkałam polskich misjonarzy, którzy tam mieszkają i pracują, i którzy pozwolili być ze sobą, przyjrzeć się ich pracy, poznać ludzi, a niejednokrotnie służyli nam pomocą jako tłumacze

O.Krzysztof i jego parafianin
Z księdzem Krzysztofem, mieszkającym na północy, w górzystej części Albanii, we wsi Shkrel, spędziliśmy kilka dni. To dzięki niemu poznaliśmy miejscowych Albańczyków, odwiedziliśmy ich w domach.

jeden z uczniów O.Krzysztofa

Pojechaliśmy razem na lekcje katechezy do szkół w Xhai i w Boga. Próbowaliśmy nawiązać kontakt z dziećmi w Razem.



w dniu święta podwyższenia krzyża w Shkrel mieszkanka Xhai Mieszkaliśmy na plebanii, mieliśmy więc okazję uczestniczyć w życiu religijnym, jak również codziennym mieszkańców wsi.







widok na Iballe Później przenieśliśmy się nieco bardziej na wschód, do Iballe. Iballe leży w dolinie i ze wszystkich stron otoczone jest wysokimi górami.

O.Leonard spogląda na swoje parafie

Tu odwiedziliśmy polskiego misjonarza, Franciszkanina - O.Leonarda. Z nim doglądaliśmy postępów prac przy budowie kościoła w Levosha. Po drodze odwiedziliśmy kilka domostw, wszędzie byliśmy bardzo serdecznie witani.
Któregoś popołudnia dla drugoklasistów po nabożeństwie przygotowującym do 1-szej spowiedzi O.Leonard wraz z siostrami (Włoszkami) przygotowali agapę dla dzieciaków.

Miejscowi przyjmowali nas bardzo serdecznie
Parafia O.Leonarda jest bardzo rozległa. Razem poszliśmy na dwudniową wyprawę do odległej wsi Brise. Droga do Brise jest bardzo urozmaicona, przecięta sztucznym jeziorem powstałym na rzece. W samym Brise byliśmy serdecznie przyjęci przez miejscowych.

Przydrożne krzyże są tu stałym elementem krajobrazu
W drodze powrotnej zrobiliśmy sobie wycieczkę po jeziorze. Potem czekała nas znowu wspinaczka i wędrówka przez góry. Ciekawym motywem są w tej okolicy wszechobecne krzyże, drewniane, kamienne, ułożone przy drodze, a także w obrębie zagród.

Odwiedziny u miejscowego kowala

W samym Iballe odwiedziliśmy jeszcze miejscowego kowala.

Niespecjalnie ładna Tirana leży w otoczeniu przepięknych gór

W stolicy Albanii, Tiranie zatrzymaliśmy się na krótko pomiędzy jedną, a drugą wyprawą na północ.
Zajrzeliśmy też na chwilkę do Kruje.


Albańczycy w Warszawie



wkrótce (w sierpniu 2003 roku) nastąpił ciąg dalszy historii o Albanii...
Albańczycy przyjechali do Warszawy...


jeśli cokolwiek na tych stronach zainteresowało Cię, napisz do mnie ;-)

pozdrawiam,
Justyna



powrót do strony głównej