Nie dajemy się skusić zaproszeniu.
Jak nas ostrzega O.Leonard,
jeśli weszlibyśmy do środka choć na moment,
gospodarze zaraz wzięliby się za przygotowywanie obiadu.
Gdyby zabili barana, to już nie wypadałoby odmówić.
A przed nami jeszcze kawał drogi do przejścia tego dnia.
I Ojciec musi zdąrzyć
na wieczorne nabożeństwo z miejscowymi dziećmi w Iballe.
Gezuar! Gospodyni oczywiście częstuje rakiją.